niedziela, 18 grudnia 2011

Zasoby ludzkie

Istnieją różne typologie klientów: zwierzęce, taneczne czy indiańskie (apacze niewzruszenie zajmują wysoką pozycję). Przyporządkowanie danego osobnika do określonej kategorii ma pomóc sprzedawcom nawiązać kontakt, wybadać i doprowadzić do szczęśliwego zakończenia, co niekoniecznie musi być jednoznaczne z wydrenowaniem portfela.

Przyzwyczaiłam się już, że jestem obiektem testowania różnych technik - czasem proces ten przebiega z rozczulającą nieporadnością. Bywa też irytująco nachalny.

Postawa sprzedawcy, jego wygląd, sposób mówienia wpływają na reakcję klienta. Z kim mam najczęściej do czynienia? Z moich obserwacji wyłonił się katalog charakterystycznych zachowań, które wymagają swoistej instrukcji obsługi:

Burczymucha - zasępiona mina i fochy przy próbie nawiązania kontaktu

Wazeliniarz - rozwodzi się nad zaletami, rozpływa w komplementach, używa zdrobnień i infantylnych porównań, stoi bardzo blisko i świdruje wzrokiem

Kaowiec - donośnie i ze szczegółami opowiada o imprezie u cioci, powodując gromkie wybuchy śmiechu; w międzyczasie przez telefon relacjonuje ostatnią randkę

Unika(t) - unika wzroku, robi wrażenie bardzo zajętego, z zapałem lustruje półki albo coś układa; nie ma czasu na rozmowę z klientem

Luzak - uśmiechnięty i przyjazny wręcz kumpelski, ochoczo nawiązuje rozmowę, robi wrażenie nieco "zakręconego"

Zimny profesjonalista - szczegółowo opowiada o cechach produktu, jest chodzącą ulotką informacyjną; bez przekonania rozwiewa obiekcje i zwykle jest zafiksowany na jedyny słuszny produkt

Entuzjasta - z zaangażowaniem prezentuje różne produkty, zachęca do dotknięcia, przyciśnięcia i wypróbowania, jest zadowolony jak inżynier testujący prototyp nowatorskiego urządzenia


Może dorzucicie jakieś własne typy?

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Twój też niczego sobie. I nowatorski jak na polskie warunki Będę zaglądać. Mam fioła na punkcie obsługi klienta:)

      Usuń
  2. A ja natknęłam się niedawno na taką typologię klienta w markecie budowlanym:
    1. Pan oszczędny - Przeraża go konieczność wzięcia listwy długości 250 cm po 2 PLN za metr, w sytuacji gdy potrzebuje listwy 240 cm. Zapłacenie 30 złotych za specjalnie wykonaną listwę długości 240 cm nie przeraża go w ogóle.

    2. Pani filozof - Ja nie wiem jaki kolor wybrać, niech pan pomyśli za mnie, bo ja tego nie lubię.

    3. Pan weteran II Wojny Światowej - Panie, za okupacji to były listewki, i za tej okupacji jak gonili mnie Niemcy... i tak przez 20 minut.

    5. Pani z wyobraźnia do kolorów - Ściany buduaru pomalujemy w kolorze skał Dover, szafę w złamanym kolorze łososiowego musu, drzwi w kolorze piaskowym, ale takim pod szarość. Niech pan natychmiast znajdzie mi to we wzorniku.

    6. Pan konkretny - Bo ja potrzebuję takie coś, wie pan, nad drzwiami, mam taką listwę, ale to nie listwa, koło tego, no wie pan. I potrzebuję to przedłużyć, ale żeby nie było takie same, tylko załamane, ale w drugą stronę.

    7. Pan oryginalny - Cieszy się jak dziecko, rzucając teksty, które mają zabić obsługę i dziwi się dlaczego obsługa, która słyszy to codziennie 3 razy ziewa. Przykład: "Po ile to i czemu takie drogie". "Na kiedy? Na wczoraj".

    8. Pani z dzieckiem - "Gdzie jest Rafael? Bawi się włączoną piłą tarczową, proszę pani". Bachor radośnie, demoluje nam pół sklepu, a paniusia zdobywa się tylko na anemiczne jęknięcia. Zastanawia fakt, że dzieci z normalnymi imionami zachowują się spokojnie.

    9. Pani szantażystka - Proszę mnie szybko obsłużyć poza kolejnością, bo Rodżer się rozedrze. To takie niecierpliwe dziecko.

    11. Małżeństwo - Wspólne wybieranie kolorów na 100% skończy się sprawą rozwodową.
    - Kochanie, co sądzisz, fiołkowy czy fioletowy?
    - Bierz, jaki ci się podoba.
    - No,ale czy ten fiołkowy nie jest za jaskrawy?
    - Sama wybierz, co lubisz.
    - No, pomóż mi.
    - No dobra, ten.
    - No co ty, w ogóle nie masz gustu.
    - No to sama wybierz.
    - Bo ty zawsze jesteś taki.

    12. Pani z kartką - Poproszę listewkę 211,5cm na 16,2cm na 2,1 cm.
    - Debową czy sosnową, proszę pani?
    - Cholera, nie napisał mi".


    13. Pan Speedy Gonzales - potrzebuję biurko a la Ludwik XIV, z mahoniu, zdążycie je zrobić na szesnastą?

    14. Pan słuchający kumpli - Bo jeden kumpel kazał mi użyć pokostu, drugi położyć capon, trzeci wosk, a czwarty olej. Potem na to położyłem lakier. Czemu się łuszczy?

    14. Pan łaskawca - Jak to nie macie czasu. Przestrugajcie mi to natychmiast. Wiecie, co? To ja wam nawet zapłacę.

    15. Pan od odpadów - Macie jakieś odpady ze stolarni? Potrzebuję odpadu szerokości 113,1 cm, grubości 2,6 cm i długości 2100 cm. Z dębu polakierowanego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba wpisuję się w 12:) Pamiętam jak kiedyś kupowałam żarówkę do samochodu i Pan zapytał: H1,H4 czy H7? No taką do Nissana :))

    OdpowiedzUsuń