W każdym razie ma być dużo, jak w dyskontach, gdzie towar bierze się bezpośrednio z palety. Do takiej formy eksponowania towaru wraca chociażby Saturn. Na palety wróciły komputery i telewizory. Klient wchodzi i myśli - tyle tego, jak w hurtowni = taniocha.
A ja mam całkiem odwrotnie. Gdy widzę dużo towaru na półce tłumaczę sobie, że nie cieszy się powodzeniem, słabo schodzi, jak mówią handlowcy. Dużo bardziej atrakcyjne wydają mi się pojedyncze sztuki zalegające gdzieś w głębokich czeluściach. A jak już dorwę ostatnią butelkę, puszkę czy inny surowiec, mam poczucie dobrze wypełnionej misji. Rzecz jasna samotna butelka jest pociągająca tylko w licznym i różnorodnym towarzystwie innych towarów :)
Mam dokładnie tak samo:) Kiedy nie mogę się zdecydować, najczęściej biorę to czego jest mniej. Widać obie chodzimy na programie 'inni':)
OdpowiedzUsuńProwadzę właśnie szkolenia w markecie,w którym pracownicy, mają za zadanie, jak najszybciej wypełniać luki na półkach, żeby zaoszczędzić klientom wrażenia powrotu do kryzysowych czasów:)
Co sklep to obyczaj:)