środa, 7 grudnia 2011

Cztery kąty

Zamiar powiększenia przestrzeni życiowej sprawił, że od jakiegoś czasu wertuję ogłoszenia o sprzedaży nieruchomości, zamieszczone w popularnych serwisach internetowych. Zaczynam od wyszukania interesujących mnie parametrów - dzielnica, liczba pokoi, rok budowy, można odpowiednio zawęzić kryteria. Potem przychodzi czas na przestudiowanie opisów i oglądanie zdjęć.
I tu zaczyna się droga przez mękę.
Część opisów jest tak najeżona szczegółami technicznymi, że po kilku linijkach tekstu (zwykle bez znaków przestankowych i akapitów), wszystko zaczyna się zlewać, inne z kolei zawierają tylko lakoniczne informacje typu: ciekawe mieszkanie, świetna lokalizacja. Moje ulubione to "umiarkowanie ciche". Czyli dość głośne.

Do tego dochodzą zdjęcia, które mają zachęcić do uważniejszego przyjrzenia się ofercie. I można sobie pooglądać, oj można. Klasyk to suszarka z bielizną w jednym z pokoi. Często zdarza się twórczy nieład w łazience, porozrzucane książki, zabawki, które sprawiają, że potencjalnie atrakcyjna oferta staje się odpychająca.

Na koniec największy hit. To samo mieszkanie sprzedawane jest przez różne agencje. Myślicie, że umieszczają inne opisy czy zdjęcia? Pudło. Oferta różni się tylko ceną. Czasem jest to ponad 50 tysięcy! Bądź czujny drogi kliencie i nie daj się wykiwać.

Zastanawiam się, czy agentom nieruchomości, którzy zamieszczają takie zdublowane oferty brakuje wyobraźni? A może podstawowej wiedzy sprzedażowej?

Moje doświadczenia z "prezentacji" mieszkań na żywo wcale nie są lepsze. Właściwie klient jest pozostawiony sam sobie, a wymuskany agent ogranicza się do wyrecytowania standardowych formułek. Często pod presją czasu, bo przecież następny klient czeka.



1 komentarz:

  1. Tya, to ciekawe, że są rzeczy, absolutnie oczywiste dla części ludzi, o których pozostała część zupełnie nie ma pojęcia. Miałam kiedyś znajomego, któremu zdarzało się bez skrępowania dłubać w nosie w towarzystwie:) Kiedyś, ze znajomymi, zwróciliśmy mu na to uwagę. Był kompletnie zaskoczony, bo nie odbierał tego jako czegoś niestosownego:)

    OdpowiedzUsuń