Zauważyłam, że niektórzy klienci już nawet nie reagują na tego typu zaczepkę, traktując ją jak brzęczenie uprzykrzonej muchy. Sprzedawca wtedy z ulgą oddala się na z góry upatrzoną pozycję, bo przecież zainteresował się, chciał być pomocny, a klient nie docenił.
A może tak trochę więcej kreatywności? Niedawno usłyszałam w sklepie obuwniczym: "Podać jakiś rozmiar? " a uśmiechnięta niewiasta w odzieżowym zagaiła" "Widzę, że ogląda pani różową bluzkę, mamy jeszcze sweterki w tym samym kolorze". Jaka miła odmiana. Ulżyło mi, że nie muszę ciągle odrzucać ofert pomocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz