środa, 30 listopada 2011

W czym mogę pomóc?

Będąca kiedyś przełomem w obsłudze klienta, kalka angielskiego "Can I help you?" na tyle wrosła w polską rzeczywistość handlową, że stała się niemal pustym, nic nie znaczącym zwrotem. Nie rzadko zbędnym i irytującym. Wariant, który atakuje nas z prawa i lewa brzmi najczęściej: "Czy mogę w czymś pomóc?". Tak, proszę sprawić, żebym była dwa razy młodsza i dwa razy bogatsza - usłyszałam kiedyś w recepcji jednego z krakowskich hoteli.
Zauważyłam, że niektórzy klienci już nawet nie reagują na tego typu zaczepkę, traktując ją jak brzęczenie uprzykrzonej muchy. Sprzedawca wtedy z ulgą oddala się na z góry upatrzoną pozycję, bo przecież zainteresował się, chciał być pomocny, a klient nie docenił.

A może tak trochę więcej kreatywności? Niedawno usłyszałam w sklepie obuwniczym: "Podać jakiś rozmiar? " a uśmiechnięta niewiasta w odzieżowym zagaiła" "Widzę, że ogląda pani różową bluzkę, mamy jeszcze sweterki w tym samym kolorze". Jaka miła odmiana. Ulżyło mi, że nie muszę ciągle odrzucać ofert pomocy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz